Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mrozy a nasze TDI
#41
(19-01-2017, 12:23)billykrakow napisał(a): ups

gęstszy jest napewno Smile

W zimie na pewno jest gęstszy Smile
Odpowiedz




#42
(19-01-2017, 13:55)Grześ K. napisał(a):
(19-01-2017, 13:02)loVWe napisał(a): [Obrazek: d978f0792b7d8170med.jpg]

Tyłek mój obwiózł ale przy mocniejszym dodaniu gazu trochę nim szarpało Smile

Rozumiem że samochód odpalił na dworze w tej temperaturze czy tylko wyjechał z garażu a po chwili termometr pokazał aktualna temp. powietrza bo to jednak różnica jest. Też kiedyś jeździłem (VW LT45) przy -28 w Bieszczadach ale samochód ciągle w ruchu. Przy takich temp. jeszcze nie odpalałem


Kurde nie Sharanem ale A4 3.0 TDI byłem kiedyś u ciotki koło Zakopanego i rano było -33.
Odpaliła bez większego problemu ale zgasła za to na mieście.Po ponownym odpaleniu chodziła bez problemu,to znaczy silnik działał ,auto jeździło.Ciekawe jak by Sharan rechnął Huh Toż to gorsze jak Audi chyba nie jest Huh
Oczywiście Audi stało na dworze cały czas.
Odpowiedz
#43
Myślę że by klekotał bez problemu, pod warunkiem że paliwo dobre. Kilka lat wstecz po całej nocy na podobnym mrozie jak na zdjęciu loVWe mój zagadał bez najmniejszego problemu.
Seat Alhambra 1.9 TDI 110 KM 1998r - żyje dalej na Ukrainie (chyba)
Odpowiedz
#44
Kiedyś jak było -20 i -30 to moje autko normalnie ruszało. Teraz o dziwo jak temperatura spadnie do -10 to ma problemy i się dławi. Jak żyć? haha Big Grin
Zobacz żylaki odbytu jak wyglądają i zwalcz je skutecznie.
Odpowiedz
#45
Ale to normalne. Mój też pali przy -25 od strzała, a przy -5 potrafi zaskoczyć i od razu zgasnąć
Seat Alhambra 1.9 TDI 110 KM 1998r - żyje dalej na Ukrainie (chyba)
Odpowiedz
#46
Tak juz jest. Też to zauważyłem pali jak mu się podoba. Najważniejsze że odpala do tej pory Smile
Ktoś Ci pomógł kliknij THANKS -->
VW Sharan 1.9 TDI AUY
Odpowiedz




#47
U mnie nieraz stoi kilka dni na mrozie i nigdy nie było problemów z odpalaniem Wink

Jak na 7 letni samochód to w dobrym stanie jest akumulator.
Odpowiedz
#48
Mam wątpliwość i przez chwilę się zastanawiałem do którego działu z tym. Niech będzie tu.

Mam w samochodzie TYLKO ogrzewanie postojowe. Nie mam automatycznego dogrzewacza, który by sam z siebie włączał piec, gdy trzeba. Jak jest zimno to staram się pamiętać o ręcznym włączeniu piecyka. Tak chciałem i podczas przeróbki na postojowe kol. Stefano zrobił mi to zgodnie z moim oczekiwaniem.

Jest zima, to jest zimno. Rozpalam ogrzewanie postojowe na 20-30 minut przed jazdą, idę do samochodu i przez pierwsze kilka minut jazdy jeszcze trzymam piec włączony. Jak wskazówka na termometrze dojdzie do 90 stopni, to piecyk wyłączam. I temperatura spada do 70, nawet 60 stopni. Nie pasuje mi to. Wydaje mi się, że piecyk jest po to, żeby pomóc silnikowi szybciej osiągnąć dobrą temperaturę, ale nie po to żeby go CIĄGLE grzać? W końcu silnik "produkuje" ciepło i to dużo. Czy nie jest tak, że ciepło wytwarzane przez silnik (szybciej rozgrzany z pomocą dogrzewacza) powinno wystarczyć do tego, żeby utrzymać tę osiągniętą temperaturę? Przecież nie jesteśmy na Syberii, na razie mieliśmy nie mniej niż -10 stopni.

A może mam trefny termostat?
Jak to jest u Was i jak być powinno?
Odpowiedz
#49
Termostat dziabniety. Z tym ze praca pieca to nie jest zero jedynkowa. Jak bedziesz wyciagal duzo ciepla z silnika-bawiew na full i jechal lajtownie. Piec ma sie wlaczac lub przelaczac na swoich biegach. Generalnie jak wskazowka na szafie opada to termostat lichy.
A po co odlaczyles funkcje dogrzewacza. Ja mam chyba od 5 lat caly czas aktywne dogrzewanie nawet w lato w +25 stopni.
3xTouran 1t2i 2x1t3 bls i cayc wszystko zawirusowane.
Odpowiedz
#50
(07-02-2017, 21:25)Czerwony napisał(a): Mam wątpliwość i przez chwilę się zastanawiałem do którego działu z tym. Niech będzie tu.

Mam w samochodzie TYLKO ogrzewanie postojowe. Nie mam automatycznego dogrzewacza, który by sam z siebie włączał piec, gdy trzeba. Jak jest zimno to staram się pamiętać o ręcznym włączeniu piecyka. Tak chciałem i podczas przeróbki na postojowe kol. Stefano zrobił mi to zgodnie z moim oczekiwaniem.

Jest zima, to jest zimno. Rozpalam ogrzewanie postojowe na 20-30 minut przed jazdą, idę do samochodu i przez pierwsze kilka minut jazdy jeszcze trzymam piec włączony. Jak wskazówka na termometrze dojdzie do 90 stopni, to piecyk wyłączam. I temperatura spada do 70, nawet 60 stopni. Nie pasuje mi to. Wydaje mi się, że piecyk jest po to, żeby pomóc silnikowi szybciej osiągnąć dobrą temperaturę, ale nie po to żeby go CIĄGLE grzać? W końcu silnik "produkuje" ciepło i to dużo. Czy nie jest tak, że ciepło wytwarzane przez silnik (szybciej rozgrzany z pomocą dogrzewacza) powinno wystarczyć do tego, żeby utrzymać tę osiągniętą temperaturę? Przecież nie jesteśmy na Syberii, na razie mieliśmy nie mniej niż -10 stopni.

A może mam trefny termostat?
Jak to jest u Was i jak być powinno?

Raczej to nie będzie termostat. Silnik diesla jest sprawniejszy i mniej ciepła oddaje. Ja mam tylko dogrzewacz bez możliwości sterowania. Dopiero po tym jak kolega Stefano go naprawił silnik ma normalną temperaturę pracy. Bez działającego dogrzewacza nie dogrzejesz silnika
Odpowiedz




Podobne wątki…
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nasze Hobby Bogos 96 45,268 07-08-2019, 08:04
Ostatni post: alec

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości